Gniew. Vasa z Polmlekiem

Zbigniew Brucki
Bitwa dwóch Wazów co roku przyciąga tłumy turystów Zbigniew Brucki
Potyczki rycerzy, musztry, pokazy jazdy i salwy armatnie: to wszystko można było oglądać przez dwa dni w Gniewie

Vivat Vasa. Pod taką nazwą przez dwa dni zamek w Gniewie i jego okolice "pachniały" siedemnastowieczną historią. Doroczna impreza, zorganizowana po raz pierwszy przez nowych gospodarzy Wzgórza Zamkowego, Grupę Polmlek, przyciągnęła do miasteczka tłumy turystów żądnych emocji i niezapomnianych wrażeń. Gospodarze nie zawiedli oczekiwań. Pomogli im w tym zresztą członkowie grup rekonstrukcyjnych, którzy zjechali nie tylko z Polski, ale i z Francji, Czech i Ukrainy, a nawet zza oceanu, ze Stanów Zjednoczonych. W sumie było tego siła ze ćwierć tysiąca chłopa i setka ciągnących za wojskiem (dwórki, markietanki...).
Wszyscy oni sposobili się na bój zajadły, Bitwę dwóch Wazów, inscenizację historyczno-batalistyczną, dzięki której oglądający ją mieli przeżyć emocje, jakich by nie doświadczyli patrząc na najlepszy historyczny film w najlepszym multikinie. Można to było zobaczyć z bliska, dotknąć rozgrzanych zbroi, rycerzy, koni, a i dwórek. Inscenizacja odbyła się na nadwiślańskich łąkach u podnóża gniewskiego zamku. Miała być odzwierciedleniem bitwy, którą w 1626 r. pod Gniewem stoczyły armie imć królewskich mości, Gustavusa II Adolphusa, króla Szwecji, i naszego króla, Zygmunta III Wazy. Wtedy starły się pod Gniewem 10-tysięczna armia polska licząca m.in. 4 tys. husarzy, czyli tyle co pod Wiedniem, oraz 12-tysięczna armia Lwa Północy, nazywanego tak Gustawa II Adolfa. Tamta bitwa trwała 10 dni, tę w ramach Vivat Vasy wojska toczyły trzy kwadranse, a skończyła się niespodzianką. Bo kiedy wreszcie, po armatnich ostrzeliwaniach i potyczkach to na jednej, to drugiej flance frontu, armie ruszyły na siebie, zamiast boju straszliwego żądni wrażeń turyści i miejscowi zobaczyli jak wojska zaczęły się bratać, czym wyprzedziły historię wojny trzydziestoletniej...

Bitwa Dwóch Wazów to był tylko jeden, choć najważniejszy, z punktów programu przygotowanego przez organizatorów z Fundacji Zamek w Gniewie oraz Zamek Gniew sp. z o.o dla przybyłych do Gniewa i jego mieszkańców. Gniewska warownia przez dwa dni tętniła życiem, obyczajami i wojskowością siedemnastowieczną. A wszystko to na oczach publiczności. Sprawność prezentowała husaria, szermierczy kunszt szlachta, mustrowały się regimenty.
Ci, którym było mało emocji, mogli uczestniczyć w tzw. wakacjach z duchami, multimedialnych widowiskach w zamkowych ciemnościach, podczas których wraz z narratorem mogli przenieść się do nieistniejącego świata duchów, walących się murów, płonących stropów i bezgłowych rycerzy...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie